poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Sprzedaż...




Jedną z moich pasji jest sprzedaż. To dzięki wspaniałym ludziom - Klientom. Poznawanie ich i prowadzenie z nimi interesów rodzi niepowtarzalne emocje.

Korespondencja mailowa. Epickie :)

Do: P(...)
Temat: Spontanicznie

[Mro:]
Czołem P(…),

Widzę na (…), że organizujecie ciekawe wydarzenie w najbliższym czasie.
Zastanawiałem się, czy wziąć udział i trafiłem na Waszą stronę, gdzie widzę, że prowadzicie 3 projekty, w których być może mogę pomóc.
Piszę z (...). Mamy tu nowe Data Center i mocne maszyny. Może moglibyście wykorzystać naszą „moc obliczeniową” do „posadzenia” Waszych aplikacji?
Z kim mogę na ten temat porozmawiać?

[Klientka:]
Cześć Mro,

poprosiłabym o więcej szczegółów odnośnie Waszej propozycji. Co dokładnie chcielibyście nam zaproponować, czego oczekujecie od nas.

[Mro:]
Dzięki za odpowiedź K(…).
Chodzi o to, czy projekty, które realizujecie wymagają serwerów, przestrzeni w „chmurze”, w której moglibyście je umieszczać?
Mamy do dyspozycji nowoczesny obiekt i serwery, całość była dofinansowana z UE, więc trzeba brać i używać.
Pozdrawiam motikon smile

[Klientka:]

Rozumiem, że kryją się za tym niższe ceny Emotikon smile
Macie jakieś pakiety?


[Mro:]
Na pewno kryje się za tym pomoc de minimis oraz nasze profesjonalne wsparcie. Całość jedzie na nowoczesnym sprzęcie, który pasuje mi do Waszego podejścia do biznesu (choć to tylko wrażenia wizualno-słowne). Bardziej zależy mi na tym, żeby z Wami porozmawiać, czy macie w ogóle potrzebę używania „wirtualnych maszyn” (jest jeszcze taki ładny termin jak „zwirtualizowane środowisko”), ale skoro są strony internetowe, bazy danych, aplikacje, to jest takie prawdopodobieństwo (duże) Emotikon smile
Kiedy porozmawiamy, to mogą być i pakiety, a może być indywidualne rozwiązanie.

Czy mogę się z Wami spotkać? Lubicie kawę lub herbatę i oglądanie DataCenter (sprzęt jak ze statków kosmicznych)?

[Klientka:]
palicie za dużo trawy Emotikon wink

czy możecie wpaść do nas we wtorek o 15:00? 21 kwietnia
Mieścimy się na ul. M(…)

[Mro:]
Na pewno nie w pracy! Emotikon wink
Mój kalendarz podpowiada, że ten termin jest ok, zatem będę.
Najpierw chcę Was poznać, więc wystarczę ja. Szefa naszego IT zaangażujemy w drugiej kolejności.
Lubicie gorzką czekoladę? To zabiorę ze sobą. Zdaje się, że jest zdrowa.

Czy mogę Ci K(…) przesłać zaproszenie do kontaktu na (…)? Będziesz wiedziała, kto przyjedzie Emotikon smile

[Klientka:]
taaaaaaaaak duuużo czekolady!! Emotikon smile

wyślij zaproszenie Emotikon smile

[Mro:]
Ok, wysłałem. Uwzględnię Twoje „zamówienie” na czekoladę Emotikon smile
Czy ktoś jeszcze będzie z Waszej strony? Czy jeszcze kogoś będę miał przyjemność poznać

[Klientka:]
P(…) Emotikon smile
 szefu nasz


[Mro:]
Dziękuję K(…)!
Już dziś przekaż proszę moje uszanowanie Szefowi i do zobaczenia we wtorek.

Miłej pracy Emotikon wink

* inicjały zmienione

piątek, 23 maja 2014

Oslo

9-11 maja zabrałem Małą na weekend do stolicy Norwegii. Bajecznie tanie bilety lotnicze kuszą możliwością szybkiego dotarcia do tego miasta na północy. Uwielbiam huk silników na pełnym ciągu i to uczucie, gdy wgniata cię w fotel przy starcie.

Z Poznania można tam dolecieć szybciej niż trwa dojazd do Warszawy pociągiem. Lot Ryan'em 1 godzinę i 20 minut z Ławicy do Moss-Rygge... 68 km od Oslo :) Bilet lotniczy 34 zł za osobę w jedną stronę, dojazd autobusem do miasta 80 zł od osoby według cen z internetu. Na szczęście na miejscu operują już Polacy z firmy www.polbusoslo.com, zatem mieliśmy przejazd busem z panem Mietkiem za około 60 zł (120 koron). Od razu umówiliśmy się na przejazd z powrotem za dwa dni. Nocleg w akademiku Anker Apartment i wydatki bytowe ogarnięte na piątkę. Komfort niski, ale mogłem przeznaczyć fundusze na zakupy (głównie ciuchy, na które były fajne promocje). Przez około półtora tygodnia przed wyjazdem próbowałem załatwić prywatną kwaterę przez couchsurfing i airbnb, ale nikt nas nie chciał przygarnąć :)

Wcześniej nie byłem w Skandynawii, więc pierwsze spostrzeżenie to widoczny gołym okiem chłód klimatu. Szarości skał są surowsze i ciemniejsze, tak samo brązy i zieleń ziemi, i drzew. Przy czym, kiedy byłem na przykład na Korsyce, zieleń była równie ciemna, ale tam przeważały liście. W Norwegii raczej iglasto. Przynajmniej poza Oslo. Mam wrażenie, że w surowym klimacie, czy zimno, czy gorąco, zieleń ciemnieje, jakby chciała się uodpornić na trudne warunki. W Polsce jest pod dostatkiem wody w ziemi i kolory są bardziej jasne, soczyste.

Powietrze było rześkie, a miasto w piątek dosyć wyludnione. Pewnie mieszkańcy pracowali, ponieważ w sobotę już zdecydowanie więcej ludzi dreptało chodnikami. Odniosłem wrażenie, że dużo miejsc w centrum jest niedostępnych dla samochodów, przez co jest cicho. Ludzie też jakby mniej hałaśliwi niż w Polsce. Kiedy przechodziliśmy obok kawiarnianych ogródków, nawet gwar ich klientów był jakby przytłumiony. W Poznaniu byłoby trzy razy głośniej w takich miejscach. Miasto leży w zatoce, więc na niebie i na placach widać mewy, i chyba albatrosy. Widać wielu cudzoziemców. Widać też wielu żebraków, którzy wyglądają na przywiezionych do Oslo specjalnie, żeby ktoś mógł zarobić, ponieważ chodzą po ulicach całymi rodzinami. Ich cera jest śniada.

Pierwszy dzień był pochmurny, lecz nazajutrz ostro świeciło słońce. W jego świetle pięknie błyszczy nowoczesny gmach opery, który jest tak biały, że aż razi w oczy, gdy odbija promienie słoneczne. Poza tym można wspiąć się na dach, jakby wchodziło się na białą skalistą górę. Opera stoi nad samą zatoką (Oslofjorden). Gdy pójść na północ, mija się przystań promów i można wejść do twierdzy-muzeum Ankershus. Twierdza jest średniowiecznie stara, a mnie najbardziej podobał się ustawiony tam M48 Patton rodem z dwudziestego wieku. U podnóża Ankershus cumowały akurat okręty wojenne: norweskie (np. korweta Storm typu Skjold), małe jednostki: fińska i niemiecka oraz imponujący brytyjski niszczyciel (HMS Duncan). Do tego okręty podwodne. Długa kolejka ustawiła się do zwiedzania Dunacan'a, który uświadomił mi, jak wielkie potrafią być statki. To zaledwie niszczyciel, pomyślałem więc, że np. amerykańskie lotniskowce muszą być naprawdę ogromne.

Jeszcze dalej ku północy jest port i modna dzielnica Aker Brygge. Sklepy i centra handlowe są w Oslo tak skomponowane z architekturą, że niektóre dostrzegłem dopiera następnego dnia po przyjeździe albo nawet tuż przed wyjazdem, chociaż przechodziłem obok nich wcześniej. Podobne odczucia mam z Aker Brygge.
Widzieliśmy i przeszliśmy jeszcze to, co w Poznaniu nazywamy deptakiem, czyli Karl Johans gate, która przecina miasto wiodąc przechodnia do stóp elegancko skromnego pałacu królewskiego i do jego niewielkiego parku. W sobotę dzieciaki grały na deptaku koncert rockowy, a tłum przechodniów płynął we wszystkich możliwych kierunkach.

W jednym zdaniu, czasu było mało, dobrze było być, zobaczyć i poczuć, ale wolę cieplejsze powietrze :) Na tyle, na ile mogłem stwierdzić przez weekend, Oslo to doskonałe miejsce, żeby się wyciszyć. Widziałem, że ludzie imprezują, ale robią przy tym chyba zdecydowanie mniej hałasu niż choćby w Polsce :) Lądowanie jak zwykle z poczuciem opadania jak na karuzeli. I z myślą, że wszystko w rękach pilotów.

W drodze do

widok z gmachu opery na zatokę Oslofjorden

widok z gmachu opery na miasto

Opera

HMS Duncan

Parlament

Karl Johans gate

norweskie kolory z lotu ptaka


polskie kolory z lotu ptaka

Stary Rynek w Poznaniu

piątek, 9 maja 2014

Północny wiatr

Zaczęło się.
Dzisiaj przygotowania, pakowanie, empik po przewodnik, kantor po korony, real po jedzenie.
Jutro Oslo :)